Content marketing bez złudzeń – dlaczego większość treści w internecie nie działa

W 2025 roku blogów w Polsce przybyło. Wszyscy zobaczyli, że „content to król”. Wszyscy zobaczyli case’y firm, które zarabiają na artykułach. Wszyscy trafili na poradniki w stylu „napisz 100 artykułów rocznie i zbuduj pasywny dochód”.

Efekt? Internet zalała masa treści, które mówią dokładnie to samo. Te same tezy, te same przykłady, te same wnioski. Różni autorzy, ale jeden głos. Content przestał być wartością – stał się produktem masowym.

Statystyki są bezlitosne. Około 20% treści generuje realne wyniki. Kolejne 60% to przeciętniaki, które „coś tam robią”. Pozostałe 20% to teksty, których nikt nie czyta i które nigdy nie powinny powstać.

Dlatego dziś pytanie nie brzmi już „czy warto pisać artykuły?”. Pytanie brzmi: dlaczego moje treści nie działają i czy w ogóle mają sens?


Problem nr 1: Powielanie treści i brak własnego punktu widzenia

Wpisz w Google frazę „jak zarabiać na blogu”. Dostaniesz dziesiątki milionów wyników. Przeczytaj pierwsze dziesięć i szybko zauważysz, że każdy mówi to samo: afiliacja, reklamy, kursy online, newsletter.

Mało który tekst zadaje trudniejsze pytanie: co mogę powiedzieć inaczej albo z czym mogę się nie zgodzić?

To jest dziś główny problem content marketingu. Nie brakuje treści. Brakuje treści z tezą.

W Polsce dochodzi jeszcze jeden element. Ogromna część artykułów to mniej lub bardziej wierne tłumaczenia zachodnich blogów. Brakuje lokalnego kontekstu, realnych przykładów z polskiego rynku, własnych obserwacji. Czytelnik to czuje. Tekst brzmi jak kalka – bo nią jest.


Problem nr 2: Pisanie pod algorytm zamiast pod człowieka

Większość blogów zaczyna od SEO. Słowa kluczowe, nagłówki, struktura, meta opisy. Dopiero później – jeśli w ogóle – pojawia się myślenie o czytelniku.

To podejście jest odwrócone.

Najpierw powinien być człowiek: jego problem, jego pytanie, jego kontekst. Dopiero potem optymalizacja pod Google. Artykuł, który nie interesuje czytelnika, nie utrzyma się wysoko w wynikach wyszukiwania – niezależnie od tego, jak dobrze jest „zoptymalizowany”.

Google widzi zachowanie użytkowników. Widzi szybkie wyjścia, krótkie sesje, brak interakcji. To jasny sygnał, że treść nie spełnia swojej roli.


Problem nr 3: Ilość zamiast głębi i doświadczenia

Wiele firm podejmuje decyzję: „robimy content marketing”. A zaraz potem: „publikujemy trzy artykuły tygodniowo”.

Liczby wyglądają dobrze na prezentacji, ale rzadko mają cokolwiek wspólnego z jakością. Artykuły powstają szybko, tanio i bez realnej wiedzy autora. Nie ma w nich doświadczenia, nie ma wniosków, nie ma niczego, co odróżnia je od setek podobnych tekstów.

Gdy taki content nie działa, winny jest zawsze „content marketing jako taki”. Tymczasem problemem nie jest strategia, tylko tandetne wykonanie.


Problem nr 4: Ignorowanie intencji wyszukiwania

Jednym z najczęściej popełnianych błędów jest niedopasowanie treści do intencji użytkownika. Ktoś wpisuje „jaki laptop wybrać”, a trafia na artykuł o historii procesorów albo trendach technologicznych.

To nie jest problem słów kluczowych. To jest problem niezrozumienia, po co użytkownik zadaje pytanie.

Google coraz lepiej ocenia, czy treść faktycznie odpowiada na intencję wyszukiwania. Jeśli nie – użytkownik wraca do wyników, a artykuł traci pozycje.


Problem nr 5: Słaba struktura i niska jakość redakcyjna

Nawet dobry merytorycznie tekst może przegrać przez formę. Długie bloki tekstu, brak nagłówków, brak logicznego podziału sprawiają, że czytanie staje się wysiłkiem.

Do tego dochodzą błędy merytoryczne i nieaktualne dane. Jeden nieścisły fakt potrafi zniszczyć zaufanie do całego artykułu. A bez zaufania nie ma ani czytelnika, ani konwersji.


Problem nr 6: Brak aktualizacji treści

Artykuł opublikowany raz i zostawiony na lata to klasyka polskiego internetu. Tymczasem content starzeje się szybciej niż większość firm zakłada.

Zmieniają się narzędzia, dane, realia rynkowe. Google to widzi. Czytelnicy też. Teksty, które nie są aktualizowane, z czasem naturalnie spadają w wynikach wyszukiwania.


Problem nr 7: Masowe użycie AI bez redakcji

Samo użycie AI nie jest problemem. Problemem jest publikowanie treści bez weryfikacji, bez redakcji i bez odpowiedzialności.

Google nie karze za AI. Google karze za słabe treści. Artykuły pełne ogólników, błędów i pustych zdań bardzo szybko tracą widoczność – niezależnie od tego, czy napisał je człowiek, czy model językowy.


Co naprawdę działa w content marketingu i SEO?

Skuteczny content zaczyna się od zrozumienia człowieka, nie algorytmu. Artykuły, które działają długoterminowo, mają wspólne cechy: odpowiadają na realne pytania, wnoszą coś nowego i są osadzone w doświadczeniu autora.

Kluczowe jest też dopasowanie formatu do intencji wyszukiwania oraz konsekwentna aktualizacja treści. Lepiej opublikować mniej artykułów, ale takich, które faktycznie mają sens i mogą pracować przez lata.


Content marketing w Polsce – zmiana reguł gry

Rok 2025 był momentem przełomowym. Google zaczął mocniej filtrować masowe, niskiej jakości treści. Konkurencja na popularne frazy eksplodowała. Czytelnicy stali się bardziej wymagający.

Dla marek, które potrafią pisać z kontekstem, doświadczeniem i realną wartością, to dobra wiadomość. Rynek nie jest zamknięty – jest po prostu bardziej selektywny.


Prawda o content marketingu i SEO

Content marketing działa. Ale tylko wtedy, gdy „content” oznacza coś więcej niż kolejny artykuł pod frazę kluczową.

Gdy piszesz dla człowieka, człowiek czyta.
Gdy człowiek czyta, Google to widzi.
Gdy Google widzi zaangażowanie, pozycje rosną.

Cała reszta – słowa kluczowe, meta tagi, struktura – to narzędzia. Ważne, ale wtórne.

Większość treści w internecie nie działa, bo zapomniano o tej podstawowej kolejności.

Aktualizacje newslettera

Zostaw swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera